|
Redaktor: Zbigniew Adamczyk
|
SÅ‚ownik podaje definicjÄ™ wartoÅ›ci, czyli cechy lub zespóÅ‚ cech wÅ‚aÅ›ciwych danej osobie lub rzeczy, stanowiÄ…cych o jej walorach. I uÅ›ciÅ›la: np. moralnych, artystycznych, cennych dla ludzi, mogÄ…cych zaspokoić jakieÅ› ich potrzeby. Zatem wartość czÅ‚owieka to inaczej ważność, znaczenie. Walor, żeby uÅ›ciÅ›lić jeszcze bardziej, to wartość, znacznie (zwykle dodatnie), zaleta. Zaleta znów to dodatnia cecha kogoÅ› lub czegoÅ›, pozytywna wÅ‚aÅ›ciwość czegoÅ›. Dla Kochanowskiego wartość to inaczej cnota. I jest to tak istotna wartość, że Nie masz, i po raz drugi nie masz wÄ…tpliwoÅ›ci, Å»eby cnota miaÅ‚a być kiedy bez zazdroÅ›ci. Nie tylko zatem cnota – wartość byÅ‚a w cenie, lecz byÅ‚a wrÄ™cz bezcennym przedmiotem zazdroÅ›ci. DziÅ›, choć ciÄ…gle jest to sÅ‚owo, które w sÅ‚owniku jeszcze brzmi dumnie: przestrzeganie zasad obowiÄ…zujÄ…cej etyki, zespóÅ‚ dodatnich cech moralnych: prawość, szlachetność, zacność, to przecież wspóÅ‚czeÅ›nie ma znaczenie raczej... |
|
Czytaj całość
|
|
Redaktor: Piotr Patucha
|
|
AntyglobaliÅ›ci majÄ… wiele ansów i czÄ™sto podnoszÄ… zarzut, jakoby procesy globalizacyjne odpowiadaÅ‚y za biedÄ™ panujÄ…cÄ… w krajach „trzeciego Å›wiata”. Ten argument można Å‚atwo odeprzeć, powoÅ‚ujÄ…c siÄ™ na fakt, że globalizacja sama w sobie oznacza kooperacjÄ™ narodów na wielu pÅ‚aszczyznach, a przyczyn pauperyzacji sÅ‚abo rozwiniÄ™tych krajów należy doszukiwać siÄ™ w innych czynnikach, chociażby takich jak: konflikty zbrojne, klÄ™ski żywioÅ‚owe, nikÅ‚y dostÄ™p do zÅ‚óż naturalnych, a także błędna polityka ekonomiczna i spoÅ‚eczna oraz zwiÄ…zany z niÄ… niewÅ‚aÅ›ciwy podziaÅ‚ dóbr. JeÅ›li wnikniemy w sprawÄ™ nieco głębiej, okaże siÄ™, że naczelny argument antyglobalizmu jest wewnÄ™trznie sprzeczny. |
|
Czytaj całość
|
|
Redaktor: Zbigniew Adamczyk
|
Jest jeszcze jÄ™zykowy obszar polityki. DrażniÄ…cy najbardziej. Wcale nie wulgarnoÅ›ciÄ…, choć nawet prezydentowi udaÅ‚o siÄ™ skutecznie przegnać natrÄ™tnego dziada dosadnym sÅ‚owem. Bardziej pustosÅ‚owiem, nadmiernÄ… pompatycznoÅ›ciÄ…, wprowadzaniem do wypowiedzi sÅ‚ów – kluczy, które w istocie nic nie znaczÄ…, ale brzmiÄ… tak, że niedouczony wyborca otwiera buziÄ™ z podziwu dla uczonoÅ›ci wybraÅ„ca partii. Zatem peÅ‚ny consensus. Nasza opcja rozwiąże wszelkie problemy pojawiajÄ…ce siÄ™ na horyzoncie owÅ‚adniÄ™tego kryzysem paÅ„stwa. Zewrzemy szeregi z przypadkowym spoÅ‚eczeÅ„stwem i na drodze reform doprowadzimy do znaczÄ…cej modyfikacji życia publicznego. Bowiem staÅ‚y postÄ™p w dziedzinie organizacyjnej speÅ‚nia istotnÄ… rolÄ™ w ksztaÅ‚towaniu obiektywnego stanowiska aktywu wobec bieżącej sytuacji. |
|
Czytaj całość
|
|
Autor: Marcin Skubiszewski
|
|
A jak to ostatnio byÅ‚o z lobbingiem? WÅ‚adze paÅ„stwowe pracowaÅ‚y nad dwoma projektami ustaw — każdy z nich miaÅ‚ uderzyć finansowo w pewnÄ… grupÄ™ zawodowÄ…. Grupa zagrożona przez jeden z projektów wysÅ‚aÅ‚a swojÄ… przedstawicielkÄ™, osobÄ™ sÅ‚ynnÄ… i szanowanÄ…, aby wybÅ‚agaÅ‚a u prezydenta weto wobec ustawy. Prezydent tylko siÄ™ ucieszyÅ‚, bo jemu też ustawa byÅ‚a bardzo nie na rÄ™kÄ™, chociaż z zupeÅ‚nie innych przyczyn: miaÅ‚a odebrać mu wpÅ‚yw na wÅ‚adze Telewizji Polskiej, a wiÄ™c wytrÄ…cić z rÄ™ki ważnÄ… broÅ„ w najbliższej kampanii wyborczej. Prezydent przyjÄ…Å‚ sÅ‚ynnÄ… i szanowanÄ… przedstawicielkÄ™ biznesu przed kamerami telewizji. PoparÅ‚ jej lobbing, a ona z kolei poparÅ‚a stanowisko prezydenta. I prezydent ustawÄ™ zawetowaÅ‚. |
|
Czytaj całość
|
|
Redaktor: Zbigniew Adamczyk
|
Borczuch postawiÅ‚ na ucznia - stworzyÅ‚ adaptacjÄ™ daleko odbiegajÄ…cÄ… od treÅ›ci powieÅ›ci Goethego. Werter w liÅ›cie do przyjaciela pisaÅ‚: Kiedy z uroczej doliny podnoszÄ… siÄ™ opary, a sÅ‚oÅ„ce patrzy z wysoka na nieprzeniknionÄ… ciemność lasu, wysyÅ‚ajÄ…c jeno maÅ‚e wiÄ…zki promieni w głąb tego Å›wiÄ™tego przybytku, leżę sobie w wysokiej trawie nad brzegiem szemrzÄ…cego potoku. Borczuch uznaÅ‚ wiÄ™c, że „opary" sÄ… ewidentnie zagrożeniem dla rajskiej okolicy - i kazaÅ‚ Albrechtowi być sprawcÄ… katastrofy ekologicznej. Werter miota siÄ™ po scenie w peÅ‚nej ekspresji szamotaninie miÄ™dzy miÅ‚oÅ›ciÄ… do Lotty a przyjaźniÄ… z Albrechtem. Przyjacielu, wówczas ćmi mi siÄ™ w oczach, a caÅ‚a ziemia wokóÅ‚ i niebo spoczywa w mej duszy, jak zjawa ukochanej. PijÄ…, caÅ‚ujÄ… siÄ™, przytulajÄ… - wszyscy ze wszystkimi - dobierajÄ… pistolety z pokaźniej kolekcji broni. W tle, które jest równie ważne jak pierwszy plan, gra na żywo znakomity Roman Gancarczyk - Wilhelm, przyjaciel i cicerone Wertera. |
|
Czytaj całość
|
|
Autor: Ewa Habdas
|
|
W okresie OÅ›wiecenia, któremu nieznane byÅ‚y nieÅ›wiadome Å›cieżki umysÅ‚u ludzkiego, panowaÅ‚a niekwestionowana wiara w rozum. Rozum bowiem to instancja, która nie tylko odróżniaÅ‚a czÅ‚owieka od zwierzÄ™cia, lecz pozwalaÅ‚a mu zapanować nad Å›wiatem przyrody, przeksztaÅ‚cajÄ…c go na swojÄ… korzyść. Tym, co w OÅ›wieceniu byÅ‚o najbardziej istotne to czÅ‚owiek, który posiadaÅ‚ wolność politycznÄ…. W nowożytnej Europie zaczynaÅ‚y budzić siÄ™ ruchy liberalne, ludzie pragnÄ™li wyzwolenia spod wÅ‚adzy KoÅ›cioÅ‚a lub absolutnego monarchy, coraz ważniejszym stawaÅ‚ siÄ™ obywatel definiowany, jako jednostka polityczna. PojawiaÅ‚y siÄ™ również gÅ‚osy ukazujÄ…ce zniewolenie, a zatem i konieczność wyzwolenia kobiet. JednÄ… z pierwszych, która poruszyÅ‚a ten problem byÅ‚a Mary Wollstonecraft, angielska filozofka i pisarka, osiemnastowieczna liberaÅ‚ka, wierzÄ…ca w nadrzÄ™dność rozumu, w możliwość pozytywnych zmian na drodze edukacji oraz tworzenia nowoczesnego spoÅ‚eczeÅ„stwa. |
|
Czytaj całość
|
|
Autor: Rafał Fluderski
|
|
WybraÅ‚em siÄ™ z wizytÄ…, choć emocje targaÅ‚y mnÄ… skrajne. Wyborny przyjaciel zamieszkaÅ‚ w podÅ‚ej mieÅ›cinie. Ten, który rozumie, przeprowadziÅ‚ siÄ™ tam, gdzie cena piwa przekroczyÅ‚a wszelkie granice zdrowego rozsÄ…dku. Siedlisko Szatana i wszelkiego plugastwa pochÅ‚onęło mnie na trzy dÅ‚ugie dni. Robak wypeÅ‚zÅ‚ spod ziemi, by narÄ…bać siÄ™ w blasku jupiterów. ByÅ‚o sympatycznie, jak to u KsiÄ™cia CiemnoÅ›ci drzewiej bywaÅ‚o. Nim grudniowy Å›wit zamajaczyÅ‚ na horyzoncie, zaszyliÅ›my siÄ™ przezornie w tunelach warszawskiego metra, by sÅ‚uchać ostatnich akordów nocnej muzyki. Stukot, pisk, syk i lekki szum wiatru buszujÄ…cego w podziemnych korytarzach. GÅ‚owy ciążyÅ‚y nam niemiÅ‚osiernie, a niedobitki miejscowych walczyÅ‚y o każdy haust Å›wieżego powietrza. UsiadÅ‚szy na jednej z Å‚awek, zaczÄ™liÅ›my rozmawiać. DÅ‚uga to byÅ‚a dysputa. |
|
Czytaj całość
|
|
Autor: Michał Starowieyski
|
W telewizyjnym cyklu pt. „O co pytajÄ… nas wielcy filozofowie?” Leszek KoÅ‚akowski skwitowaÅ‚ polityczne zamysÅ‚y AteÅ„czyka w sÅ‚owach; „platoÅ„skie paÅ„stwo to koszmarny pomysÅ‚ i nikt nie chciaÅ‚by w takim paÅ„stwie mieszkać.” Nikt, prócz… Immanuela Kanta – sproÅ›nego dewota (lizaÅ‚ siÄ™ z ksiÄ™dzem), który caÅ‚e życie spÄ™dziÅ‚ w Królewcu, drapujÄ…c siÄ™ na oÅ›wieceniowego pogromcÄ™ metafizyki. Można by pomyÅ›leć, że okres OÅ›wiecenia sprzyjaÅ‚ demaskowaniu oszustów, kÅ‚amliwej metafizyki oraz promocji nowoczesnych form ustrojowych. Jak na ironiÄ™, wybitny realista, Franz Brentano, dorobek twórczy Kanta zakwalifikowaÅ‚ do prozy o charakterze mistycznym (sic!). Trafna opinia Brentany znajduje odbicie nie tylko w wierszach, w których „pogromca metafizyki” modli siÄ™ do „Boga, który wszystko przenika”, lecz i również w "Krytyce Czystego Rozumu". W swym opus magnum Kant pochwala... |
|
Czytaj całość
|
|
Autor: Ryszard Potyralski
|
|
od dawna nie widziałem  nic żywego w powietrzu zapominam że wyżej są olbrzymie kule |
|
Czytaj całość
|
|
Redaktor: Piotr Patucha
|
|
Dlaczego wspominam Feuerbacha i Misesa z nutkÄ… nostalgii? Otóż każdy z nich jest mi bliski z jednego podstawowego powodu – za swojÄ… wolność musieli zapÅ‚acić pewnÄ… cenÄ™. OczywiÅ›cie byÅ‚oby kompletnym absurdem i nieporozumieniem, gdyby utożsamiano sytuacje życiowe wspomnianych myÅ›licieli z cierpiÄ™tnikami umierajÄ…cymi za grzechy ludzkoÅ›ci. Byli zbyt chytrzy, aby dać siÄ™ ukamienować za swoje poglÄ…dy. Normalny czÅ‚owiek nie daje sobie uciąć gÅ‚owy tudzież wyrwać serca, tylko dlatego, że posiada lepsze od innych spojrzenie na rzeczywistość. Po prostu wzywa gliny i publikuje donos na rzezimieszków. Przyjrzawszy siÄ™ realiom nowoczesnej, demokratycznej Polski można odnieść wrażenie, że takie sytuacje nie powinny w ogóle mieć miejsca. Bo niby dlaczego? Wszelkiego rodzaju informacje, w których stwierdza siÄ™, iż żyjemy w kraju, w którym nie można posiadać wÅ‚asnego Å›wiatopoglÄ…du, zbywam drwiÄ…cym uÅ›mieszkiem. |
|
Czytaj całość
|
|
Autor: Rafał Fluderski
|
W moim poukÅ‚adanym Å›wiecie wszystko ma odpowiedni kolor, a każda sprawa dobrze siÄ™ koÅ„czy. Z sadystycznÄ… precyzjÄ… wstajÄ™ za pięć ósma i kÅ‚adÄ™ siÄ™ wieczorem o peÅ‚nej godzinie. Nigdy nie upijam siÄ™ przed dwunastÄ…, a kawa zawsze smakuje wybornie. RobiÄ™ siÄ™ obleÅ›ny i obrastam tÅ‚uszczem, bo ruchu zażywam jedynie w drodze do lodówki. Mam domek z ogródkiem, psa i fajnÄ… fuchÄ™. A nie, przepraszam. Fucha jest taka sobie, psa nigdy nie byÅ‚o, a zamiast chatki na przedmieÅ›ciach mieszkanie na drugim piÄ™trze. Z balkonem. W moim poukÅ‚adanym Å›wiecie Faun jest czwartym do brydża, nigdy wrogiem. Towarzyszem, z którym czasem wspominam stare zÅ‚e czasy. Klepiemy siÄ™ po nabrzmiaÅ‚ych od piwa brzuchach i drapiemy po brodach, udajÄ…c mÄ™drców, którzy wynieÅ›li z minionych lat odrobinÄ™ ludowej mÄ…droÅ›ci. W moim poukÅ‚adanym Å›wiecie nigdy nie ma miejsca na przypadek. Rzeczy majÄ… naturalny ksztaÅ‚t i przypisany im zapach. |
|
Czytaj całość
|
|