|
Opowiadania
|
|
Autor: Joachim Snoch
|
Lekko pomalowane, na ciemny kolor, co doskonale kontrastowaÅ‚o z ich jasnÄ… szaroÅ›ciÄ…, wpadajÄ…cÄ… nieznacznie w jakiÅ› turkusowo-lazurowy posmak jeziorka ukrytego w lesie. I Å›miaÅ‚a siÄ™, ale nie jakimÅ› typowo kobiecym chichotem, jakimÅ› rykiem straszliwym, nie opluwaÅ‚a nas kropelkami Å›liny, no proszÄ™ was. Przecież to Kobieta, nie jakaÅ› tam zwykÅ‚a lafirynda z korporacji, która próbuje grać swoimi nogami, czy tyÅ‚kiem. Ona, Kobieta, siÄ™ Å›miaÅ‚a bezgÅ‚oÅ›nie, Å›miaÅ‚a siÄ™ tak, że tylko kÄ…ciki ust wÄ™drowaÅ‚y ku górze, że oczy jej iskrzyÅ‚y, że skolopendry w moim brzuchu rozpoczęły marsz ku zagÅ‚adzie. Jak ona siÄ™ wtedy Å›miaÅ‚a! I to byÅ‚o drugiego czy pierwszego tygodnia pracy. I już wtedy zaczÄ…Å‚em ukÅ‚adać ponury plan zdobycia tego cudu Natury. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Poezja
|
|
Autor: Aleksandra Zbierska
|
|
WdarÅ‚ siÄ™ we mnie ze swoimi niewybrednymi przygodami Å‚óżkowymi i powiedziaÅ‚, że mnie kocha. Poczęłam myÅ›leć o sprawach serca. PotargaÅ‚am wÅ‚osy. Na wpóÅ‚ nabrzmiaÅ‚a synteza - w gruncie rzeczy pancernik.
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Opowiadania
|
|
Autor: Rafał Fluderski
|
SzedÅ‚em dalej Å›cieżkÄ…, ta zawiodÅ‚a mnie do bramy, brama zaÅ› byÅ‚a wejÅ›ciem na cmentarz. WiÄ™kszość grobów byÅ‚a pootwierana. Kopczyki mokrej ziemi leżaÅ‚y leniwie z boku, w równych, wyważonych odstÄ™pach. CzekaÅ‚y na swojÄ… kolej, cierpliwie wylegujÄ…c siÄ™ w promieniach gasnÄ…cego sÅ‚oÅ„ca. Po cmentarnym placu maszerowali dostojni mÅ‚odzieÅ„cy, z Å‚opatami zarzuconymi na ramiÄ™, niczym żoÅ‚nierze z bagnetami wystrzelonymi w blade niebo. Co chwila któryÅ› z nich podchodziÅ‚ do niewielkiego nasypu i wbijajÄ…c weÅ„ Å‚opatÄ™, poczÄ…Å‚ zasypywać ciemnÄ… jamÄ™. PodszedÅ‚em zainteresowany do jednego z takich miejsc. Ku swemu zdziwieniu spostrzegÅ‚em leżącego w dole czÅ‚owieka, w Å›rednim raczej wieku. Pomimo, iż jeszcze żyÅ‚, mÅ‚odzieniec żwawo machaÅ‚ Å‚opatÄ…, raz za razem zrzucajÄ…c naÅ„ czarny piach. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Poezja
|
|
Autor: Ryszard Potyralski
|
|
przez szczeliny w podeszwach wciąż napÅ‚ywa woda znów czerwieniÄ™ siÄ™ sÅ‚yszÄ…c gÅ‚oÅ›ne cmokanie swoich butów |
|
Czytaj całość
|
|
|
Poezja
|
|
Autor: Aleksandra Zbierska
|
|
Dać dupy, ckliwie się ścigać, possać ducha i zwinąć forsę, żeby się nie zorientował; wydąć ustaw przydługim pocałunku, znaleźć cel tej gry:Wiesz, kurwa, tylko miłość się liczy. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Poezja
|
|
Autor: Aleksandra Zbierska
|
|
LeżaÅ‚ w wózku z brajlowskim wydaniem Pynchona. PrzyjrzaÅ‚am mu siÄ™ z bliska: miaÅ‚ przytrzaÅ›niÄ™te palce. RozważajÄ…c swoje kÅ‚opotliwe poÅ‚ożenie uniosÅ‚am siÄ™ |
|
Czytaj całość
|
|
|
Dramat
|
|
Autor: Rafał Fluderski
|
|
EUGENE Co robimy? PINK Może by się powiesić? EUGENE Coś ty, to już było u Becketta. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Teatr
|
|
Redaktor: Zbigniew Adamczyk
|
Borczuch postawiÅ‚ na ucznia - stworzyÅ‚ adaptacjÄ™ daleko odbiegajÄ…cÄ… od treÅ›ci powieÅ›ci Goethego. Werter w liÅ›cie do przyjaciela pisaÅ‚: Kiedy z uroczej doliny podnoszÄ… siÄ™ opary, a sÅ‚oÅ„ce patrzy z wysoka na nieprzeniknionÄ… ciemność lasu, wysyÅ‚ajÄ…c jeno maÅ‚e wiÄ…zki promieni w głąb tego Å›wiÄ™tego przybytku, leżę sobie w wysokiej trawie nad brzegiem szemrzÄ…cego potoku. Borczuch uznaÅ‚ wiÄ™c, że „opary" sÄ… ewidentnie zagrożeniem dla rajskiej okolicy - i kazaÅ‚ Albrechtowi być sprawcÄ… katastrofy ekologicznej. Werter miota siÄ™ po scenie w peÅ‚nej ekspresji szamotaninie miÄ™dzy miÅ‚oÅ›ciÄ… do Lotty a przyjaźniÄ… z Albrechtem. Przyjacielu, wówczas ćmi mi siÄ™ w oczach, a caÅ‚a ziemia wokóÅ‚ i niebo spoczywa w mej duszy, jak zjawa ukochanej. PijÄ…, caÅ‚ujÄ… siÄ™, przytulajÄ… - wszyscy ze wszystkimi - dobierajÄ… pistolety z pokaźniej kolekcji broni. W tle, które jest równie ważne jak pierwszy plan, gra na żywo znakomity Roman Gancarczyk - Wilhelm, przyjaciel i cicerone Wertera. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Opowiadania
|
|
Autor: Rafał Fluderski
|
|
WybraÅ‚em siÄ™ z wizytÄ…, choć emocje targaÅ‚y mnÄ… skrajne. Wyborny przyjaciel zamieszkaÅ‚ w podÅ‚ej mieÅ›cinie. Ten, który rozumie, przeprowadziÅ‚ siÄ™ tam, gdzie cena piwa przekroczyÅ‚a wszelkie granice zdrowego rozsÄ…dku. Siedlisko Szatana i wszelkiego plugastwa pochÅ‚onęło mnie na trzy dÅ‚ugie dni. Robak wypeÅ‚zÅ‚ spod ziemi, by narÄ…bać siÄ™ w blasku jupiterów. ByÅ‚o sympatycznie, jak to u KsiÄ™cia CiemnoÅ›ci drzewiej bywaÅ‚o. Nim grudniowy Å›wit zamajaczyÅ‚ na horyzoncie, zaszyliÅ›my siÄ™ przezornie w tunelach warszawskiego metra, by sÅ‚uchać ostatnich akordów nocnej muzyki. Stukot, pisk, syk i lekki szum wiatru buszujÄ…cego w podziemnych korytarzach. GÅ‚owy ciążyÅ‚y nam niemiÅ‚osiernie, a niedobitki miejscowych walczyÅ‚y o każdy haust Å›wieżego powietrza. UsiadÅ‚szy na jednej z Å‚awek, zaczÄ™liÅ›my rozmawiać. DÅ‚uga to byÅ‚a dysputa. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Poezja
|
|
Autor: Ryszard Potyralski
|
|
od dawna nie widziałem  nic żywego w powietrzu zapominam że wyżej są olbrzymie kule |
|
Czytaj całość
|
|
|
Opowiadania
|
|
Autor: Rafał Fluderski
|
W moim poukÅ‚adanym Å›wiecie wszystko ma odpowiedni kolor, a każda sprawa dobrze siÄ™ koÅ„czy. Z sadystycznÄ… precyzjÄ… wstajÄ™ za pięć ósma i kÅ‚adÄ™ siÄ™ wieczorem o peÅ‚nej godzinie. Nigdy nie upijam siÄ™ przed dwunastÄ…, a kawa zawsze smakuje wybornie. RobiÄ™ siÄ™ obleÅ›ny i obrastam tÅ‚uszczem, bo ruchu zażywam jedynie w drodze do lodówki. Mam domek z ogródkiem, psa i fajnÄ… fuchÄ™. A nie, przepraszam. Fucha jest taka sobie, psa nigdy nie byÅ‚o, a zamiast chatki na przedmieÅ›ciach mieszkanie na drugim piÄ™trze. Z balkonem. W moim poukÅ‚adanym Å›wiecie Faun jest czwartym do brydża, nigdy wrogiem. Towarzyszem, z którym czasem wspominam stare zÅ‚e czasy. Klepiemy siÄ™ po nabrzmiaÅ‚ych od piwa brzuchach i drapiemy po brodach, udajÄ…c mÄ™drców, którzy wynieÅ›li z minionych lat odrobinÄ™ ludowej mÄ…droÅ›ci. W moim poukÅ‚adanym Å›wiecie nigdy nie ma miejsca na przypadek. Rzeczy majÄ… naturalny ksztaÅ‚t i przypisany im zapach. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Poezja
|
|
Autor: Agata Weing
|
|
rozdygotany księżyc przeÅ›wituje przez czerwone obÅ‚oki zapomnianych drzew czarne pÅ‚yty grobowców jaÅ›niejÄ… pomiÄ™dzy ostatnimi trawami jesieni lis przemknÄ…Å‚ drogÄ… z szelestem opadajÄ…cych liÅ›ci list szeleszczÄ…cych piór napisz do mnie sÅ‚owami peÅ‚nymi sensu życia jednym sÅ‚owem kocham |
|
Czytaj całość
|
|
|