| Księżyce / Epilog |
|
|
|
| Sztuka - Opowiadania | ||||||||
| Autor: Rafał Fluderski | ||||||||
| 27.12.2009. | ||||||||
|
Stary Faun nie odpuścił. Widzę go, jak wygląda zza szafy. Jeśli mam być szczery, zadomowił się na dobre. Wpada z wizytą tak często, że powinienem pobierać należne za czynsz. Zazwyczaj siada na stercie starych gazet, bądź tu w rogu, obok drzwi. Jak gdyby bał się wejść dalej, zakłócić mój spokój, naruszyć harmonię tego miejsca. A przecież harmonię dawno szlag trafił. Gapi się na mnie. Obserwuje każdy krok. Czeka. Z początku czułem się nieswojo, ale z czasem przywykłem do jego milczącej obecności. Bywa, że próbuję z nim rozmawiać, nawiązać kontakt, by było, jak dawniej. Co zmieniło się przez te lata, dlaczego mnie ignoruje? Co z doświadczeniami ostatnich miesięcy? Co z wyciąganiem wniosków ze starych błędów? Nie odpowiada nigdy. Gapi się na mnie. Obserwuje każdy krok. Czeka. Kallisto Dzisiejszej nocy wybrałem się na drugi co do wielkości księżyc Jowisza. Powierzchnia Kallisto była spękana jak skóra starej kobiety, a warstwa grubego czarnego lodu stawiała nieznośny opór przy każdym kroku. Czerwone oko planety łypało na nas ukradkiem, a my, niezrażeni tym bezczelnym podglądactwem, z namiętnością godną uwiecznienia na taśmie filmowej przeprowadzaliśmy kolejne serie badań, coraz wymyślniejsze eksperymenty. Pamiętam, że pod zbawiennym wpływem górującego na nieboskłonie olbrzyma udało mi się stworzyć... Coś. Co konkretnie? Nie mam bladego pojęcia. Koniec końców obudziłem się w totalnych ciemnościach, obiecując sobie, że zakoduję w pamięci każdy szczegół tej epokowej wyprawy. Nim słońce na dobre wyłoniło się zza granatowych szczytów, z nocnych eskapad pozostały tylko mgliste strzępy. Nawet moje sny są uszkodzone. Zamiast o dupach, śnię o Kallisto. Codzienność Filiżanka, która grzęźnie w soli. Łyżeczka wsparta na skorupce jajka. Odkąd zostałem sam, pomieszanie zmysłów. Odkąd zamieszkałem sam, chaos na przestrzeni trzydziestu centymetrów. Patelnia z przypalonym tłuszczem dowodem przywiązania do niezdrowego żarcia. Czerstwy chleb zdradzający niechęć do codziennych wizyt w osiedlowym sklepiku. Z samego rana cztery kubki herbaty czerwonej zalewam. Na zapas, bo i tak zimną pijam. Jeszcze czajnik musiał się spierdolić, więc wodę w garnku gotuję. Dwa razy zapomniałem o sprawie, ale piec myśli za mnie. Gdy płyta jest zbyt gorąca, nie grzeje dalej. Puściłbym dom z dymem. Na szczęście piec myśli za mnie. Moje sekretne miejsce Czuję się niczym Sam Bell siedzący za kierownicą lunarnej ciężarówki. Podążając śladami księżycowego kombajnu, zerkam z ukosa na Ziemię. Niewzruszona, skryta za szczelnym pancerzem z chmur, spośród których próbuję wyłonić moje sekretne miejsce. Nie widzę go, choć wiem, że gdzieś tam jest. Chciałbym je jeszcze kiedyś zobaczyć, ale podświadomie przeczuwam, że już nigdy nie wrócę. Bal u Szatana Wybrałem się z wizytą, choć emocje targały mną skrajne. Wyborny przyjaciel zamieszkał w podłej mieścinie. Ten, który rozumie, przeprowadził się tam, gdzie cena piwa przekroczyła wszelkie granice zdrowego rozsądku. Siedlisko Szatana i wszelkiego plugastwa pochłonęło mnie na trzy długie dni. Robak wypełzł spod ziemi, by narąbać się w blasku jupiterów. Było sympatycznie, jak to u Księcia Ciemności drzewiej bywało. Nim grudniowy świt zamajaczył na horyzoncie, zaszyliśmy się przezornie w tunelach warszawskiego metra, by słuchać ostatnich akordów nocnej muzyki. Stukot, pisk, syk i lekki szum wiatru buszującego w podziemnych korytarzach. Głowy ciążyły nam niemiłosiernie, a niedobitki miejscowych walczyły o każdy haust świeżego powietrza. Usiadłszy na jednej z ławek, zaczęliśmy rozmawiać. Długa to była dysputa. Długa i wyczerpująca. Zawsze dawał mi świetne wskazówki, z których nigdy nie potrafiłem skorzystać. Nie można mieć wszystkiego, powiedział na koniec. Cholerna racja, Chim. Nie można mieć wszystkiego. Niepoprawność W sprzyjających okolicznościach studiować mogę nawet arkusz bibuły. Byle środki były odpowiednie i czas łaskawy. Nie mam ani jednego, ani drugiego. Czytam twoje słowa po cztery razy. Nie ma wyjątków od tej reguły i nie ma to nic wspólnego z nerwicą natręctw. A dziś? Dziś drętwieją mi palce. Nie od stania na mrozie, ale od bębnienia w klawisze. Tysiące liter, setki tysięcy słów. Astronomiczne liczby, które nic nie znaczą. Powiedzieć jednym zdaniem tyle, czego inni nie potrafią całą książką, jak uczył mentor. Ja tworzę elaboraty na temat, który inni zwykli zawierać w jednym słowie. Mistrz byłby niepocieszony z tak krnąbrnego ucznia. Obiecuję, że jutro dam sobie na wstrzymanie. Jutro nie napiszę już nic. Poza murem Pas Oriona zamigotał niemrawo, pozostając niewzruszonym na tęskne spojrzenia. Białe taksówki buszowały w zakamarkach miasta, wyłapując zagubione dusze o czwartej nad ranem, niczym łódź Charona nad brzegami Styksu. Ostatkiem sił wdrapał się na szczyt pustkowia i zaszył w ciasnej skorupie, opierając plecy o stare, obumarłe drzewo. Ciepły nocny wiatr ślizgał się po czarnej korze, a on przyglądał się z rozmysłem, jak powykręcane kikuty gałęzi toną w paralitycznym tańcu. Wszystko, czym się zajmował, było nic nie warte. Wszystko, czego się dotknął, porastało rdzą. Nawet jego krew miała ten charakterystyczny, metaliczny posmak. Trawiła go od środka, pożerała powoli, zadowalając się maleńkimi kęsami. Cierpliwie czekała na odpowiedni moment, by wystąpić z brzegów.
Cieszyn, grudniowe mgły 2009
3.22 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Przestrzeń między korytarzami |
|
|
|
| Czytaj całość |
|
Richard Feynman |
|
| Czytaj całość |
| Umysł w zalotach |
|
|
|
| Czytaj całość |
| Peter Paul Rubens |
|
|
|
| Czytaj całość |
| Liberalizm się opłaca |
|
|
|
| Czytaj całość |
| Pan i pani i kolej |
|
- To chyba jasne – pani wrócił dobry humor – przecież musiała wcześniej wypisać bilet, wydrukować, podać. Za pracę należy się zapłata. - Masz rację, kochanie. Poszedłbym jeszcze dalej – pan wpadł w ten sam ton – jeśli pociąg ma opóźnienie, pasażerowie, powinni dopłacić do biletu, bo obsługa pracuje dłużej, więc należy się jej dodatek za nadgodziny. - Aby się pasażerowie zbytnio nie niecierpliwili oczekując na pociąg – pani przyszedł do głowy rewelacyjny pomysł – niech posprzątają dworzec. Nie będą złośliwie brudzić. |
|
| Czytaj całość |
| Zaszła w ciążę dzięki posągowi płodności |
|
|
|
| Czytaj całość |
| W Gdańsku powstanie najdokładniejszy zegar świata |
|
|
|
| Czytaj całość |
| Strona wyświetla się nieprawidłowo? |
|
Mozilla Firefox (kliknij tutaj) - Firefox dzięki ponad 6000 dodatków umożliwia Ci dopasowanie go dokładnie do Twoich potrzeb. Opera (kliknij tutaj) - Najszybsza przeglądarka na świecie Opera 10.53. |
|
| Czytaj całość |