Hasło? Konto? Zarejestruj się!
  • Increase font size
  • Decrease font size
  • Default font size

Ogród Wolności - wolność, liberalizm, libertarianizm

Tuesday
Sep 07th
Start arrow Artykuły arrow Pan i pani i kolej
Pan i pani i kolej Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Kultura - Odbicia
Redaktor: Zbigniew Adamczyk   
18.07.2010.

Pan siedział ponury jak gradowa chmura w ulubionym fotelu, bo pani jakieś trzy tygodnie temu oznajmiła:

- Kochanie, jedziemy na wczasy. Dobry pomysł? Prawda?

- Ummchuu – potwierdziÅ‚ z entuzjazmem pan. Już wiedziaÅ‚, że przez nastÄ™pne kilka dni bÄ™dzie wysÅ‚uchiwaÅ‚ coraz atrakcyjniejszych pomysÅ‚ów wyjazdowych, podziwiaÅ‚ kolejne kreacje, jakie pani bÄ™dzie musiaÅ‚a sobie kupić, żeby nie wyglÄ…dać jak ostatnia Å‚achudra. Co gorsza, i on bÄ™dzie musiaÅ‚ z zachwytem szczerym i entuzjastycznie objawianym przymierzać nikomu, a szczególnie jemu niepotrzebne gadżety wczasowe – jakieÅ› kÄ…pielówki, tiszerty, podkoszulki, koszulki. Jednym sÅ‚owem mÄ™ka.

Ten etap byÅ‚ już za nim, teraz kolejny uroczy szczebel drabiny prowadzÄ…cej do szczęścia wakacyjnego wyjazdu – pakowanie. Pan siedziaÅ‚ w fotelu, spoglÄ…dajÄ…c na miotajÄ…cÄ… siÄ™ po caÅ‚ym domu paniÄ…, która doskonale wiedziaÅ‚a, co chce zabrać, lecz po prostu raz za razem zmieniaÅ‚a zdanie. Ostatecznie tylko krowa zdania nie zmienia! Jego zadaniem bÄ™dzie pozamykanie wszystkich waliz, neseserów i kuferków przy akompaniamencie pani, zadziwionej jego kraÅ„cowÄ… nieudolnoÅ›ciÄ… i nieprzydatnoÅ›ciÄ…. KiedyÅ› próbowaÅ‚ segregować rzeczy, które ewidentnie do niczego siÄ™ przydać na wczasach nie mogÅ‚y, ale to byÅ‚y odlegÅ‚e czasy. Teraz posÅ‚usznie upychaÅ‚, bo sens dyskutowania dawno już zniknÄ…Å‚ w małżeÅ„skiej mgle dnia codziennego.

Wreszcie wsiedli do taksówki, bo pani postanowiÅ‚a tym razem skorzystać z komunikacji kolejowej. Na próżno przekonywaÅ‚, że szybciej i bezpieczniej bÄ™dzie jechać wÅ‚asnym samochodem, samolotem, choćby dorożkÄ…. Nie i nie! Pani stwierdziÅ‚a, że takimi banalnymi pojazdami jeździ byle kto, a ona nie jest byle kim, wiÄ™c chce pierwszÄ… klasÄ…, ekspresem, z wygodami.

WywlókÅ‚ wiÄ™c walizy, nesesery i kuferki z taksówki pod wspóÅ‚czujÄ…cym okiem taksówkarza, któremu za wspóÅ‚czucie ofiarowaÅ‚ spory napiwek. Taksiarz spojrzaÅ‚ jeszcze raz, podzieliÅ‚ siÄ™ z nim napiwkiem, poklepaÅ‚ go miÅ‚osiernie po ramieniu i odwróciÅ‚ siÄ™ na piÄ™cie, a pan zauważyÅ‚, że Å‚za zabÅ‚ysÅ‚a w jego oku.

Taszcząc walizy, nesesery i kuferki dostrzegł z satysfakcją, że pani zadygotała ze strachu i obrzydzenia na widok dworca kolejowego, także delikatny nosek pani zaczął się nerwowo wykrzywiać, bowiem zapachy czegoś nieokreślenie niesympatycznego, nieświeżego, zjełczałego, nieopisanie podrzędnego, atakowały wściekle jej wykwintny narząd powonienia. Jednak starała się nie pokazywać po sobie obrzydzenia, aby nie dać panu powodu do satysfakcji.

- O której odjazd? – spytaÅ‚a, jakby nie powtarzaÅ‚ dwadzieÅ›cia co najmniej razy dziennie, że o 9. 25. Jednak na wyÅ›wietlonym przy wejÅ›ciu na peron rozkÅ‚adzie jazdy migaÅ‚y inne cyferki: 9. 15 przy stacji docelowej.

- Znów coÅ› pomyliÅ‚eÅ› – syknęła pani z mÅ›ciwÄ… satysfakcjÄ….

- Ależ, kochanie, sprawdzałem kilka razy, w internecie, a nawet dzwoniłem do informacji kolejowej.

- A która godzina? – pani nie raczyÅ‚a spojrzeć na swój drogi zegarek, który dostaÅ‚a na niedawne urodziny.

- 9. 20– pan pospieszyÅ‚ z odpowiedziÄ….

- No widzisz, spóźniliÅ›my siÄ™. MówiÅ‚am, żeby wyjść wczeÅ›niej – jakby to nie ona zwlekaÅ‚a do ostatniej minuty i wciąż jeszcze poprawiaÅ‚a makijaż, gdy już od kilku minut taksówka czekaÅ‚a na podjeździe.

- Ależ, kochanie – uspokajaÅ‚ pan – jeÅ›li wciąż jeszcze informacja umieszczona jest na tablicy, to znaczy, że pociÄ…g nie odjechaÅ‚.

- Jak to nie odjechaÅ‚, jeÅ›li jest pięć minut po odjeździe? – nie rozumiaÅ‚a pani, przyzwyczajona, że spóźniać może siÄ™ tylko ona.

Z gÅ‚oÅ›ników rozlegÅ‚ siÄ™ niewyraźny, lekko nosowy gÅ‚os, informujÄ…cy, że nastÄ…piÅ‚a pomyÅ‚ka i pociÄ…g relacji stÄ…d do tamtÄ…d zgodnie z rozkÅ‚adem jazdy wyruszy o 9. 25. GÅ‚os winÄ™ zrzuciÅ‚ na komputer, który sam nie poprawiÅ‚ zmiany w letnim rozkÅ‚adzie jazdy.

- Hmmm – pani uznaÅ‚a, że pan jednak nie popeÅ‚niÅ‚ błędu, obrzucajÄ…c go przy tym nieufnym spojrzeniem.

PozwoliÅ‚a, żeby pan wróciÅ‚ po resztÄ™ bagaży, podczas gdy sama z westchnieniem zmÄ™czenia usiadÅ‚a na Å‚aweczce, którÄ… wczeÅ›niej pan starannie wytarÅ‚, bo zdecydowanie nie lÅ›niÅ‚a czystoÅ›ciÄ….

Z gÅ‚oÅ›nika popÅ‚ynęła potoczyÅ›cie kolejna informacja – pociÄ…g relacji stÄ…d do tamtÄ…d, który miaÅ‚ wyruszyć o 9. 25 ma opóźnienie dziesiÄ™ciominutowe, które może siÄ™ zmniejszyć lub zwiÄ™kszyć. Pan przytachaÅ‚ wszystkie walizy, nesesery i kuferki, ale nawet nie próbowaÅ‚ usiąść, bo pani spojrzaÅ‚a surowym wzrokiem i zapytaÅ‚a – sÅ‚yszaÅ‚eÅ›?

- Zalewie dziesięć minut, drobiazg – bagatelizowaÅ‚ pan.

W tym samum momencie gÅ‚oÅ›nik sprostowaÅ‚ – opóźnienie pociÄ…gu relacji stÄ…d do tamtÄ…d zwiÄ™kszyÅ‚o siÄ™ do pięćdziesiÄ™ciu minut. I standardowa formuÅ‚ka: opóźnienie może siÄ™ zmniejszyć lub zwiÄ™kszyć.

Wzrok pani zamgliÅ‚ siÄ™ emocjonalnie, lecz nie byÅ‚y to emocje, które lubiÅ‚a – jak to? – zdziwiÅ‚a siÄ™. Przecież minutÄ™ temu zapowiedziaÅ‚a dziesiÄ™ciominutowe opóźnienie.

- UpaÅ‚, kochanie – wyjaÅ›niÅ‚ uprzejmie pan. Tory sÄ… metalowe, wiÄ™c zgodnie z prawami fizyki, rozszerzajÄ… siÄ™.

- Ty mnie nie ucz fizyki – pani nie kryÅ‚a oburzenia. W ciÄ…gu kilku minut siÄ™ chyba nie rozszerzyÅ‚y o sto kilometrów!

- Kochanie, najwyżej o trzydzieści, przecież średnia prędkość naszej kolei nie przekracza 30 km na godzinę.

- Nawet jeÅ›li masz racjÄ™ - i tak niemożliwe – upieraÅ‚a siÄ™ pani. I zamilkÅ‚a, bo z gÅ‚oÅ›nika popÅ‚ynęła kolejna informacja.

Opóźniony pociÄ…g relacji stÄ…d do tamtÄ…d zostaÅ‚ wycofany z ruchu, ponieważ spóÅ‚ka (tu padÅ‚a skomplikowana nazwa) nie dokonaÅ‚a wpÅ‚aty za korzystanie z torów.

Tym razem pani nic nie powiedziała, bo straciła oddech. Pan szybko zaczął ją wachlować gazetą, ale łzy płynęły ze ślicznych oczek obfitą strugą.

- Ja, ja, ja – spazmatycznie chwytaÅ‚a powietrze – ja już nie chcÄ™ kolejÄ….

- SÅ‚usznie, idÄ™ oddać bilety – pan z wyraźnÄ… ulgÄ… przyjÄ…Å‚ decyzjÄ™ pani.

- Wiesz, kochanie – zwróciÅ‚ siÄ™ do pani po powrocie – że kasjerka odjęła mi dziesięć procent od ceny biletu?

- To chyba jasne – pani wróciÅ‚ dobry humor – przecież musiaÅ‚a wczeÅ›niej wypisać bilet, wydrukować, podać. Za pracÄ™ należy siÄ™ zapÅ‚ata.

- Masz racjÄ™, kochanie. PoszedÅ‚bym jeszcze dalej – pan wpadÅ‚ w ten sam ton – jeÅ›li pociÄ…g ma opóźnienie, pasażerowie, powinni dopÅ‚acić do biletu, bo obsÅ‚uga pracuje dÅ‚użej, wiÄ™c należy siÄ™ jej dodatek za nadgodziny.

- Aby siÄ™ pasażerowie zbytnio nie niecierpliwili oczekujÄ…c na pociÄ…g – pani przyszedÅ‚ do gÅ‚owy rewelacyjny pomysÅ‚ – niech posprzÄ…tajÄ… dworzec. Nie bÄ™dÄ… zÅ‚oÅ›liwie brudzić.

- I bÄ™dzie piÄ™knie – pan wynosiÅ‚ z entuzjazmem wszystkie walizy, nesesery i kuferki. A kolejarze zadowoleni.

- A zadowolony obywatel, to dobry obywatel – pani zakoÅ„czyÅ‚a podniosÅ‚ym tonem.

- Nie pytaj, co może kolej zrobić dla ciebie, pytaj, co ty możesz zrobić dla kolei! – przebiÅ‚ amerykaÅ„skim frazesem pan i wezwaÅ‚ taksówkÄ™. Pani zgodziÅ‚a siÄ™ bowiem pojechać na wczasy samochodem.

- Przecież mamy Å›liczne autko z klimatyzacjÄ… – westchnęła zrezygnowana.

+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
+/- Komentarze
Dodaj nowy Szukaj

3.22 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
nastÄ™pny artykuÅ‚ »
 
  • Malarstwo
    Gustave Caillebotte

    ByÅ‚ utalentowanym artystÄ… oraz wÅ‚aÅ›cicielem ekskluzywnego jachtu. Wszyscy pamiÄ™tamy jego przepiÄ™kny Paryż w deszczu. Czy trafnie zostaÅ‚ okrzykniÄ™ty artystÄ… jednego przeboju? MyÅ›lÄ™, że nie. Jak sÅ‚usznie zauważyÅ‚ kustosz Musee d'Orsay, Gustave Caillebotte byÅ‚ niedocenianym geniuszem francuskiego impresjonizmu. Jemu wspóÅ‚czeÅ›ni nie tylko nie rozumieli buntowniczego kierunku, który byÅ‚ przez niego z pasjÄ… rozwijany; nie mieli oni również okazji jego dzieÅ‚ z bliska podziwiać. Rzecz w tym...

    Czytaj całość
     

Z kraju

W Gdańsku powstanie najdokładniejszy zegar świata
Już wkrótce w GdaÅ„sku powstanie najdoskonalszy czasomierz Å›wiata. Jego mechanizm bÄ™dzie dziaÅ‚aÅ‚ w oparciu o impulsy wysyÅ‚ane z pulsarów - gwiazd neutronowych, które promieniujÄ… z niespotykanÄ… regularnoÅ›ciÄ…. Eksperci nie majÄ… wÄ…tpliwoÅ›ci, że zegar pulsarowy, który znajdzie siÄ™ w koÅ›ciele Å›w. Katarzyny w GdaÅ„sku, bÄ™dzie dużo bardziej precyzyjny niż mechaniczne urzÄ…dzenia do pomiaru czasu, z których ludzkość korzystaÅ‚a do tej pory. Nad budowÄ… pierwszego tego typu zegara na Å›wiecie bÄ™dzie pracowaÅ‚ zespóÅ‚ zÅ‚ożony ze specjalistów...
Czytaj całość
 

UWAGA!

Strona wyświetla się nieprawidłowo?

Uwaga! Strona może się wyświetlać nieprawidłowo w przeglądarkach Internet Explorer 6, 7, 8. Zalecane są przeglądarki: Mozilla Firefox i Opera (w każdej wersji). Pliki instalacyjne można pobrać tutaj:

Mozilla Firefox (kliknij tutaj) - Firefox dziÄ™ki ponad 6000 dodatków umożliwia Ci dopasowanie go dokÅ‚adnie do Twoich potrzeb.

Opera (kliknij tutaj) - Najszybsza przeglądarka na świecie Opera 10.53.

Czytaj całość
 

WYSZUKIWARKA

Choose language

Statystyka

Użytkownicy: 694
Nowości: 402
Adresy stron: 195
gości: 553627

Gościmy

Odwiedza nas 9 gości

Logowanie






Hasło?
Konto? Zarejestruj siÄ™!