| W poszukiwaniu straconego czasu |
| Kultura - Słowo redaktora | ||||||||
| Redaktor: Piotr Patucha | ||||||||
| 23.11.2009. | ||||||||
|
Jak wiadomo pojęcie czasu nastręcza horrendalnych trudności zwłaszcza filozofom. Już starożytny myśliciel, Zenon z Elei, zauważył, że kwestia czasu to zadanie trudne i paradoksalne. Z przekazu historyków wynika, że Zenon wstawił się w obronie wierzącego w Jednię Parmenidesa, który na drodze dedukcji „udowodnił”, że istnieje tylko Jednia, a cała reszta nie, bo jest w czasie. Jednia jest krągła, nieruchoma i wieczna, natomiast Platon, Kant i fenomenolodzy, z racji tego, że śmiertelni i w czasie uczestniczą, mają status bytów urojonych. Oczywiście polemiści Parmenidesa szybko zorientowali się, że jego tezy są nie do utrzymania, dlatego też Zenon, na drodze logicznych operacji, postanowił udowodnić całemu światu, iż pojęcie „wielości” może nastręczyć jeszcze większych trudności. „Achilles i żółw stają na linii startu wyścigu na dowolny, skończony dystans. Achilles potrafi biegać 2 razy szybciej od żółwia i dlatego na starcie pozwala mu się oddalić o 1/2 całego dystansu. Achilles, jako biegnący 2 razy szybciej od żółwia, dobiegnie do 1/2 dystansu w momencie, gdy żółw dobiegnie do 3/4 dystansu. W momencie gdy Achilles przebiegnie 3/4 dystansu, żółw znowu mu "ucieknie" pokonując 7/8 dystansu. Gdy Achilles dotrze w to miejsce, żółw znowu będzie od niego o 1/16 dystansu dalej, i tak dalej w nieskończoność. Wniosek: Achilles nigdy nie dogoni żółwia, mimo że biegnie od niego dwa razy szybciej, gdyż zawsze będzie dzieliła ich zmniejszająca się odległość.” (wikipedia) Święty Augustyn, heretyk i grzesznik, który w „Wyznaniach” przyznał się do kradzieży gruszek oraz cudzych żon, stwierdził, że kiedy myśli o czasie to wie, o co chodzi, lecz kiedy ktoś go pyta... „Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem. Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem.” Jest to sytuacja równie paradoksalna jak wszystkie pozostałe. Filozof wie i nie wie zarazem, co daje logiczną sprzeczność i sugeruje, że z tym filozofem nie ma sensu dłużej rozmawiać. Podobnie jest z Sokratesem i jego „wiem, że nic nie wiem”. W platońskiej "Uczcie", można odnaleźć scenę, w której spóźniony na przyjęcie Sokrates, poproszony przez gospodarza, Agatona, o to, by podzielił się z nim swoją wiedzą, odpowiada: „Dobrze by to było, mój Agatonie, gdyby się to tak można zetknąć i przelewać mądrość z pełniejszego do bardziej próżnego z nas dwóch.” Sokrates niewiele wie, ponieważ niewiedza jest jego największą zaletą. Cnotę niewiedzy praktykuje od zawsze, dlatego też nigdy nic nie napisał, a jeśli już, to zdarzyło mu się raz, w więzieniu, kiedy przepisywał bajki Ezopa – donosi Platon. Od czasu do czasu odgrzewam stare kotlety, aby sprawdzić reakcje czytelników, a może i dlatego, aby dowiedzieć się czegoś więcej o świecie i o ludziach. Z wielkim zadowoleniem przyjąłem zainteresowanie, jakim zaczął się cieszyć tekst o aferze Dreyfusa (nota bene opublikowany w Ogrodzie 2 lata temu!) Z bogatej korespondencji dotyczącej owego tekstu wyciągnąć można kilka wniosków. Głównym z nich jest ten, iż każdy traktuje się jakby był pępkiem świata, bowiem każdy z czytelników utożsamiał się z główny bohaterem. W rezultacie okazało się, że Dreyfusów jest trzerystu i każdy – jak na Dreyfusa przystało – jest niewinny. Ta informacja, pomimo faktu, iż czas biegnie nieubłaganie, a na moich skroniach pojawiają się siwe włosy, upewniła mnie w przekonaniu, że wszystko jest w porządku.
3.22 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
||||||||